powrót

Krzesło staje się coraz twardsze

Krawędź wrzyna się w uda

Nogi w sandałach zwisają

Po prawej stół nad nim makatka

Grzeczne są dziatki

Co słuchają ojca matki

Przez zaciśnięte powieki słyszę

Jak wszystkie klamki w głowie

Delikatnie napinają sprężyny

Nieświadomości

Przyjechałam po ciebie.

Jedziemy do domu.

Sandały ze stopami opadły na podłogę

W skrzynce ze sklejki

Stojącej obok kuchni węglowej

Ukrywa się odkurzacz

About the author

Sławomir Łonisk

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *