Dopóki to się nie skończy

Film:

Zosia i Franek kochają się i nadarza im się wyjątkowa okazja zamieszkania razem w mieszkaniu ciotki Zosi. Są dorośli, a zatem można przypuszczać, że wystarczy tylko odebrać klucze i cieszyć się byciem ze sobą. Czy to aby na pewno takie proste? „Dopóki to się nie skończy” to historia pewnej miłości, gdzieś w Polsce, kiedyś, w czasie kwarantanny, a także opowieść o nas samych, naszych pragnieniach, smutkach, naszej samotności, relacjach z innymi, naszych ograniczeniach i szaleństwach. Zamknięci w domach poznajemy siebie i pozostałych domowników, uciekamy w fantazje albo pokazujemy nowe oblicza. Mówimy – rzadko rozmawiamy, słyszymy – rzadko słuchamy. Wpatrzeni w ekran monitora „nadajemy”, ciągle złaknieni jednak kontaktu z innymi. Aktorzy Teatru Bez Przesady wcielili się w role członków rodzin i przyjaciół Zosi i Franka. Dramat został napisany w czasie pandemii specjalnie dla Teatru Bez Przesady przez Lidię Iwanowską – Szymańską i Ninę Iwanowską. Składa się z wyrywków rozmów poszczególnych postaci, wyreżyserowanych i ułożonych w jedną opowieść przez Sebastiana Słomińskiego – reżysera Teatru Bez Przesady. Opowieść dopełnia muzyka Andrzeja Borzyma jr.

REŻYSERIA I MONTAŻ || Sebastian Słomiński

SCENARIUSZ || Lidia Iwanowska-Szymańska / Nina Iwanowska

MUZYKA || Andrzej Borzym jr

WYSTĘPUJĄ:

Lalka……………Lidia Iwanowska-Szymańska

Zośka……………Daria Radzikowska

Alicja……………..Beata Zdankiewicz

Jasia……………..Małgorzata Cytrowska

Marta…………….Marta Struś

Madzia…………..Magdalena Milancej

Jacek…………….Jacek Bienert

Anka………………Agata Mandziewska

Daga………………Daria Szewczenko

Franek…………….Sebastian Słomiński

Plakat promujący………… Aleksandra Grzegorek

Tłumaczenie na język angielski-……………Marta Struś

Film powstał w ramach zajęć online TEATRU BEZ PRZESADY z ramienia Domu Kultury Kadr w Warszawie.

Uwaga

Film z ograniczeniami wiekowymi (na prośbę przesyłającego)

Dopóki to się nie skończy

Lidia Iwanowska – Szymańska

Nina Iwanowska

OSOBY:

Lalka 

Zośka

Alicja

Jasia

Marta

Madzia

Jacek

Anka

Daga

Franek

LALKA –    lat 50, wdowa po jubilerze, starsza siostra Jasi, ciotka Zośki, bezdzietna, zamożna, rozrywkowa, otacza się przyjaciółkami, kocha przyjątka

Zosiu? No hej!… Żyjemy, żyjemy! Basia mi tu dogadza…. Brydżyk, co wieczór? …Sąsiadki przychodzą, uformowałyśmy żeńską jednostkę podziemną kultywującą stare obyczaje. No i wiesz, nie możemy się zgodzić, jak ją nazwać. …Co? No „night bunnies”. …Spokojnie, no przecież spotykamy się tylko ze sobą. Gusia i Ewcia przychodzą po zmroku. Co? Patrole? No są, ale jeszcze nas nie namierzyły…. A ta Gusia to jest taka słaba w brydża ale z braku laku… Co? Ona się do konspiracji nie nadaje, w kolorowe kiecki się ubiera, usta na czerwono i w miasto. Wczoraj jednego strażnika zdzieliła parasolką i nawrzeszczała na niego i … jak ona to powiedziała?: „Ty mi tu synku nie będziesz mówił co ja mogę, ja za komuny bibułę roznosiłam!”. Co?  No, zadarła kiecę i w długą. Trochę jej się fryzura zwichrowała tylko. … Ochotnicy nam przynoszą. My im karteczkę pod drzwiami z pieniędzmi, a oni nam siatki. Do monopolowego, to muszą być starsi… Jak mama? Dalej szyje? Hm, a ten twój Franek? A to wy jeszcze jesteście razem? No to może powinniście razem zamieszkać, co? Możecie u mnie, dopóki to się nie skończy.

ZOŚKA      – lat 19, studentka ASP, dziewczyna Franka, mieszka w małym, ciasnym mieszkaniu z matką Jasią, hobbystycznie projektuje tatuaże, na rękach ma ślady po cięciach, pragnie być kochaną, przeczytała całą Olgę Tokarczuk, sukienki szyje sobie sama

Franek, Franek ja cię kocham, ty mnie kochasz, wszystko będzie dobrze. Wyjdź na balkon, no wyjdź. Weź w łapkę komórkę i wyjdź na balkon. Macham do ciebie z okna, widzisz? Nie widzisz? Siedzisz przed kompem? Czy ty mnie w ogóle kochasz? No, co? Teraz? No, ale jak? … Nie, matka w pokoju, szyje maseczki. Kompulsywnie szyje. Już ich chyba dwieście uszyła. W każdym rozmiarze i w każdym kolorze. Jak zamieszkamy razem, będziemy mieli kolekcję na każdy dzień. Ty założysz maseczkę i ja założę maseczkę, ty mnie rozbierzesz i ja cię rozbiorę, a potem położę cię na ciocinej sofie i będę malowała. Franek w koronie i Franek bez korony. Ciotka Lalka powiedziała, że klucze mam odebrać od znajomej z Francuskiej. To może sama tam pójdę, dzisiaj? Ciotka zostaje nad morzem do jesieni.… Pytałeś rodziców? No, ale na co ty czekasz? To idealna okazja, żeby zamieszkać razem, tylko ty i ja, przynajmniej dopóki to się nie skończy.

ALICJA      – lat 48, doktor historii, matka Franka, żona Jacka, mieszka w apartamentowcu, zapracowana, nadopiekuńcza, trochę staroświecka, czasami ma chęć rzucić „to wszystko” i gdzieś uciec

Mamusiu, ty się musisz cały czas dezynfekować. Ty musisz pamiętać o myciu rąk. Trzydzieści sekund, sześć po pięć, i między palcami też, musisz zakładać maseczkę, najlepiej to w ogóle nie wychodź, chleb musisz sobie zamrażać, po dwie kromki, kotleciki musisz sobie zamrażać po dwa, wodę Jacek zostawi na wycieraczce, ale niech najpierw postoi w kwarantannie na wycieraczce, jakieś cztery godziny przynajmniej, albo w ogóle najlepiej to przetrzyj butelki spirytusem…. U nas? U nas dobrze. Wszyscy na kupie, a ja ciągle przy tej kupie. Kupa w sedesie, kupa na stole, kupa w kuchni, kupa w radiu, kupa w telewizji, kupa, kupa, kupa. … Jacek chodzi od ściany do ściany, Franek zamyka się na całe dnie w pokoju albo wychodzi, nie, nie, nie na bulwary, tylko na balkon wychodzi, przesiaduje na balkonie. Ciągle czegoś chcą, ciągle czegoś szukają, ciągle jedzą, ciągle brudzą, ciągle robią kupę, i ciągle czegoś chcą. Boże, jak ja to wytrzymam? Habilitacji nigdy nie napiszę. … A wiesz ta Zosia z naprzeciwka, koleżanka Franka zaproponowała, żeby teraz razem zamieszkali w mieszkaniu jej ciotki. … Proszę? No co też mamusia, chyba z porządnego domu, no z normalnego domu, chyba. Oczywiście, że się nie zgodzę. Przecież Franek jeszcze za młody, z dziewczyną? A czy jemu tu źle z nami? Niech siedzą w domu, każdy na swojej kupie, dopóki to się nie skończy.

JASIA        – lat 43, położna, pracuje w szpitalu, matka Zośki, Zośkę wychowuje samotnie od urodzenia, zapracowana, ex-hippiska

[słodko] Ależ, kochanie, nie przyjadę na weekend. Nie mogę, przecież wiesz. Mam teraz sporo dyżurów. W nocy znowu mieliśmy ciężki poród. Czy ja ci opowiadałam o moim kontakcie z aniołami? Wiesz to jest coś, coś, coś takiego nie do opisania właściwie. Ale tej nocy znowu to miałam.  I to nie są moje anioły, tylko anioły tych kobiet. Tej nocy rodziła młoda kobieta, znam ją trochę, bo leżała kilka dni na patologii. I ona cały wieczór rodziła, a już późno w nocy, pomimo rozwarcia, nie było postępu i trzeba było jej zrobić cięcie. Straciła mnóstwo krwi, bo łożysko… to zresztą nieważne. I kiedy już po wszystkim leżała na pooperacyjnej, ja zostałam, żeby do niej zaglądać. Zwykle nocą kładę się, jeśli się nic nie dzieje, i łapię drzemkę. No i tej nocy znowu przyszedł anioł, to był jej anioł i obudził mnie. Pobiegłam do niej [płacze]… Boże gdybym ja do niej wtedy nie pobiegła, ona by już nie żyła. … Chciałabym teraz być z tobą. Na pomoście, z tobą i tymi twoimi długimi wąsiskami.  … Nie, nie przyjeżdżaj. To teraz nierozsądne. … Nie, no jestem zdrowa, ale jak cię złapią. Rejestracja z innego miasta, sąsiedzi. … Zosia? Nie. Ona chce, żebym z kimś była. Tak, mówiłam jej. Zosia planuje teraz zamieszkać z przyjacielem na Saskiej, w mieszkaniu Lalki, także mało ją obchodzi, co ja robię. Nawet ją rozumiem. Ja w jej wieku, no sam wiesz. W sumie oboje są już dorośli. Byleby posprzątali przed powrotem Lalki, i niech tam siedzą sobie razem, dopóki to się nie skończy.

MARTA     – lat 40, nauczycielka, ciotka Franka, ma męża Stacha, wiecznie zmęczona, wiecznie wszystkich poucza, nigdy nie wie na kogo głosować, według niej wszyscy kłamią 

Z zakupów wróciłam. … Tak, w masce. …Nie, nie wsiadam do samochodu … Już od dłuższego czasu. Bo wiesz, wstyd powiedzieć, ale kiedy prowadziłam, widziałam na pasach znajomych, którzy już nie żyją. Pamiętasz tego Janka? On się zapił. No to jego na przykład widziałam. Jak idzie z małą dziewczynką. Albo tę rudą od biustonoszy. Ona przecież zmarła ze dwa lata temu. Ją też widziałam. W kapeluszu. Oni mi się na chwilę tylko pojawiają, na tych pasach. Wyglądają jak prawdziwi, a po chwili ich już nie widzę. Jak ci to wytłumaczyć? To takie „okamgnienie”. A kiedy przestałam jeździć, zaczęłam widzieć w samochodach znane osoby. Jeszcze przed tym wszystkim widziałam Angelę Merkel, w starym fiacie tipo. No to chyba niemożliwe, żeby to była ona. Teraz to wszyscy w maskach, to już nie zaglądam nawet. … I wiesz, ja nie wiem, czy ja w tego boga nie zacznę wierzyć. Dziś kiedy wyszłam na spacer, przy kościele był taki napis: „Bóg ma serce dla ciebie”. No chociaż on. Stach już całkiem się rozleniwił. Zajmuje całą sofę, leży tak całe dnie. Zagłodzę go! Teraz nawet nikt nie będzie dochodził, czy to w afekcie. Nie zbadają. Bo im słupki podniesie. … Nie, no co też ty, nie ma objawów… Ludzie kompletnie świrują, sąsiadka, w sumie wygląda na normalną, powiedziała, że widziała na niebie trzy przemieszczające się planety. I że to jacyś ludzie w kosmosie i że rozsiewają… [śmieje się] …. Zosia? Ta jego przyjaciółka? A ona mi wygląda na taką co to niejednego w życiu już spróbowała. Czy ona się czasem nie narkotyzuje? No to by dopiero był wstyd. Ty taka pani profesor…, Jacek inżynier, a dziewczyna syna narkomanka. Nie puścisz go chyba? Chłopak niech siedzi w domu, a nie za dziewczynami lata, dopóki to się nie skończy.

MADZIA    – lat 43, pisarka, siostra Alicji, mieszka z dorosłym synem Sebastianem, chodzi na marsze i stoi pod sądami, walczy w słusznej sprawie 

Gdzie jesteś? Hahaha! Maseczki macie? Posprzątałaś już? Ja nie sprzątam. Nic nie robię. Przewracam się z boku na bok, coś tam czytam, coś tam piszę. Dzisiaj to słońca dużo, kurz się unosi, kiedy się ruszam, więc ruszam się mniej. Lepiej w ogóle się nie ruszać. Nigdzie. Co? Jem. Sebastian przynosi. Kiedy nie siedzi w norze. Uczy się. Cały czas się uczy. Nie wiem, chyba online. Wąsy zapuścił. [kaszle] A co u Franka? … A co to za problem jest? Dorosły przecież. Ha, zapomniał wół jak cielęciem był. Czytałaś? Moją ostatnią powieść? Nie podoba się? Bo to fikcja jest Aluś, to nie o tobie, ani nie o mnie, ani o naszej matce, ani o naszym ojcu. To wszystko fikcja, to miasteczko to fikcja, ta miłość to fikcja, ta choroba to fikcja. I oni tam tak w tej fikcji, dopóki to się nie skończy. [kaszle]          

JACEK       – lat 48, inżynier, ojciec Franka, mąż Alicji, Alicję poznał na dyskotece na studiach, domator, lubi swoją pracę, kocha żonę, ma słaby kontakt z synem, w młodości słuchał Depeche Mode i Kaczmarskiego, hipochondryk

[krzyczy do komunikatora] Widać mnie? Halo? Słychać mnie? Halo? [macha ręką, denerwuje się [cisza] mówi do siebie] O! Marta! Halo? … No to ty, słuchaj teraz, bo to ważne, a Alusi tego powiedzieć nie mogę. Tu na rogu z okna wypatrzyłem zakład pogrzebowy, to jakby trzeba było, to ty wiesz co robić. Oni mają dyżur całodobowy. To nawet w nocy można. … Nie, ja nigdzie nie wychodzę, gorączkę mierzę, codziennie. Wczoraj miałem 37.0. Taaa, no cóż. Alusi to ja nie dotykam. Jak mi obiad podaje to też spryskuję najpierw spirytusem. Franio? Zdrowy. … Wyprowadzić? No, wiem. Ale, po co? Źle mu z nami? Niech siedzi w domu. … Jeszcze studia zawali. Taaa, no cóż. Ale co to za dylematy?! Dylemat to jest kiedy nie wiesz komu dać respirator. Taaa, no cóż. Powiem ci na przykładzie dylematu wagonika z transplantologiem. Taaa, no cóż. Bo widzisz, transplantolog ma pięciu pacjentów i każdy potrzebuje innego organu, inaczej umrze. Ale nie ma organów do przeszczepu. I w miasteczku pojawia się jeden młody gość, powiedzmy turysta jakiś albo włóczęga. Nikt go nie zna.  Wiadomo, że jest z daleka. Taaa, no cóż. I on w tym szpitalu, w którym pracuje chirurg, poddaje się kontroli z jakiegoś względu, no powiedzmy z powodu zwichniętej nogi. Okazuje się, że chłopak jest zdrowy, a jego organy mogłyby uratować wszystkich pięciu umierających. Taaa, no cóż. Poza tym nikt się w miasteczku nie upomni o turystę i nikt nie będzie podejrzewał chirurga. No i co on powinien zrobić? I tak sobie o dylematach myślę teraz, tak, żeby się czymś zająć, dopóki to się nie skończy. 

ANKA        – lat 19, studentka prawa, wegetarianka, koleżanka Zośki z czasów liceum, prowadzi tzw. zdrowy tryb życia, daje sobie dyspensę na czerwone wino, mieszka sama w kawalerce po babci

[zasapana] No hej, nie, no jogę właśnie skończyłam. Z Dorotą. Nie znasz jej? Nie opowiadałam ci o niej? Ona jest rewelacyjna. Ale i tak najlepsza jest Alicja. Ona jest od tej powięziowej. Nie wysyłałam ci linka? Rewelacja, mega. … Nigdzie nie wychodzę. To znaczy, przez ostatnie trzy tygodnie wyszłam tylko dwa razy. Zrobiłam sobie zapasy ojca samochodem, i nie wychodzę. Wszystkie zajęcia online, no na początku to był hardcore, ale teraz to jest spoko. Ale w sobotę to nie wytrzymałam. Wsiadłam na rower, bo w końcu można i jak wariatka po mieście jeździłam i kwiatów szukałam. I w końcu dopadłam żonkile i tulipany. Ale one się nawet nie rozwinęły, tylko uschły. Wyobrażasz to sobie? Pojechałam też do Dewi Joga i tam teraz wiesz, można kupić takie pyszne wege żarcie. No, mega. I wiesz kto to robi? Ci z Omywalni!!! Teraz przyjeżdżają tutaj i dorabiają żarciem, a przecież to jest takie miejsce, że wszystkie terminy na dwa lata do przodu zawsze były zabukowane. No szok…. Samochód? A to ty jeszcze się nie przeprowadziłaś? No to na co ty czekasz? Ok, zapytam ojca. A idziesz dzisiaj kasłać? Nie idziesz? Ej, no weź, to może chociaż z tym swoim Franusiem pójdziesz, a on to w ogóle jakiś przytomny jest? Trzeba iść. Jesteśmy wolnymi ludźmi. Trzeba się udzielać, walczyć, o wolność, o demokrację, w każdy możliwy sposób, dopóki to się nie skończy.

DAGA        – lat 19, przyjaciółka Zośki z czasów liceum, poszukująca singielka, studentka Politechniki, dorabia w restauracji, wyprowadziła się od rodziców i mieszka w wynajmowanym pokoju

Zośka? Nie śpisz jeszcze? Wiem, że wcześnie. Tak, właśnie wstałam. Widziałaś w nocy Wenus? I ten księżyc? Tylko cycki mi od tego puchną. O matko, jak puchną. I faceta mi się chce. … No chociaż do łóżka, albo do kina? Oj wiem, teraz to tylko do łóżka. Miałam ostatnio „kontakt” z jednym. Czaisz? Na portalu! Jakie smsy, maile, płomienne, romantyczne, i że taka jak on, że jak się rozumiemy, pasujemy do siebie, rozmarzyłam się i tak mi się chciało. A on w końcu: pożycz kasę. Pięć tysięcy euro chciał! Nie wiem, na jakieś sprawy! Ale co on sobie myślał? Ja tu studiuję, pracuję po nocach, no kiedy jest normalnie, pracuję, a nie tak jak teraz, no ale sobie żyły wypruwam i jemu będę pożyczać? A on nawet się ze mną nie spotkał…. A co u Was? Co z Frankiem? Mieszkacie już razem? Ale o co cho? Co, mamusia zabrania? Nie to nie, niech spada. A co ty się będziesz mu napraszać, starać się? Nie, no teraz to nie dzwoń do niego przez kilka dni. Zobaczysz, zatęskni. A jak nie zatęskni, to nie zasługuje na ciebie i niech spada. Czy on cię nie wykorzystuje? Wiesz, ja chyba po prostu muszę być z tobą szczera. On będzie z tobą tylko dopóki to się nie skończy.

FRANEK    – lat 19, student ekonomii, syn Alicji i Jacka, chłopak Zośki, poznał Zośkę u kolegi na imprezie, wielbiciel gry komputerowej Cyberpank 2077, czyta książki SF i komiksy

[widzi trzy nieodebrane połączenia na komórce i smsy] … Zosiu, no przecież cię kocham, szaleję za tobą, tęsknię, no co się głupio pytasz? Ale poczekaj chwilę, teraz nie mogę na balkon. …. Z chłopakami grałem. Oj, przecież potem to już będę tylko z tobą. No, będzie zajebiście, poczekaj. …. Tak, powiedziałem rodzicom. … Nie wiem, oni się zachowują jakby im kompletnie odbiło. Matka zapytała jak ja to sobie wyobrażam, że odetnie fundusze, że dlaczego akurat teraz, że sobie nie poradzę, że to za wcześnie i jak ja się utrzymam. Ojciec nic tylko spojrzał na matkę. … Błagam cię nie narzekaj, wystarczy, że mi matka narzeka. I ona non stop czegoś chce. … Zaczęła zamykać mieszkanie na klucz i rejestruje wszystkie wyjścia w tabelce. …. Że się pochoruję i umrę, a jak się nudzę to mogę sobie pograć. Ale ja się nie nudzę. Nawet nie mam kiedy pograć, na ten nasz balkon wyjść. Ja się zastanawiam, czy to jest nadal real czy to może jakaś fikcja jest? Czy oni to oni a my to my? Zosiu. I ja cię tak mocno i w tej maseczce też bym cię chciał. Tylko w maseczce. I ja bym cię podziwiał i dotykał, i sprawdzał każdy zakamarek twego ciała. Zamieszkamy w końcu razem. Zobaczysz. Ale teraz, to, no nie wiem jak, teraz to musimy chyba tak, jak jest, dopóki to się nie skończy. Zosiu? Zosiu? Zosiu? [cisza]

[dramat z okresu pandemii 2020 r.]

About the author

Tomasz Mirecki

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *