(bez tytułu)

Dziś  zawiało powietrzem
o barwie
o zapachu
to 
rosyjskiego Atlantyku
to
amerykańskiej tajgi
to
lodowca z Kongo.

Za każdym wietrzeniem salonu
wpuszczam w butelki moich fluidów
odrobinę
to
Zachodu
to
Wschodu – 
dlatego noszę
sztuczne rzęsy
usta obrysowane ciemną konturówką.

Co ja zrobię
gdy ten kosmos
zakiśnie mi w garnkach 
a ja
będę musiała go wypić
wraz z kompotem
zjeść
wraz z bigosem ?

Wiem – 
zamknę okna
te zachodnie
te wschodnie
poczytam sobie
w internetach
o księżycach Saturna
i wyjdę na swoje. 

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *