O Polsce. Czule.

czyta Agata Mandziewska, aktorka Teatru Bez Przesady, link: https://www.facebook.com/Teatr-Bez-Przesady-101005001404319

Pochodzę z kraju, którego złamały i zawiodły wszystkie kraje sąsiednie. Z kraju, którego już nie było, który zniknął z mapy i któremu nikt nie dawał prawa istnienia. Moja narodowość była, w jakimś sensie, niedopuszczona do bycia. Właściwie, powinienem ten tekst pisać dla człowieka zagranicznego, po angielsku, bo Polak nie dowie się z niego niczego nowego. Napiszę go jednak po polsku, bo z braku możliwości, tylko w tym języku umiem się wyrazić.

Pochodzę z kraju, który przegrywał tyle razy, że z kolan już, prawdopodobnie, nie wstanie. I nie ma się co oszukiwać, jestem potomkiem chłopskim, jak prawie cały nasz kraj. Prawie? W literaturze nie ma ani „prawie”, ani innych szarości! Są za to całości, określoności jest pewności. Więc niech będzie, wszyscy Polacy są chłopscy, gminni, powiatowi, bo wojewódzcy nie są na pewno. A te herby i nazwiska, te linie książęce, te wizytówki… w nie i tak nikt nie wierzy.

Kiedy widzę kogoś, kto się tak w towarzystwie przepycha, rozwala łokciami i walczy o swoje, to patrzę na niego raczej źle. Jestem na przyjęciu i ktoś obwieszcza, że jest taki i taki, że jest mądry, że ma prawo do tego i tamtego, że ma takie i takie osiągnięcia, i że dlatego właśnie powinienem go słuchać, wtedy ja, nie wiem jak wy, ale ja wtedy patrzę na niego raczej z politowaniem, nie chce mi się go słuchać i na następną imprezę raczej go nie zaproszę. Imponują mi za to ludzie, którzy nie muszą obwieszczać swojego sensu i uzasadnienia bycia, którzy po prostu są, są pewni siebie i o których świadczy raczej to, co robią niż to, co mówią.

Dlatego zmęczony polskością. Zmęczony jestem ludźmi, którzy, tak jak ja, zostali niejednokrotnie oszukani, którym charakter złamany został nie jeden raz, ale wiele razy. Mówi się, że charakter można złamać tylko jeden raz. Ja się z tym nie zgadzam. Charakter można złamać wiele razy, człowieka można udupić niemalże na każdym kroku. Dlatego zmęczony jestem tą złamaną polską, która, pomimo tego, dalej walczy, walczy o postrzeganie na zewnątrz i toczy tę beznadziejną walkę wewnętrzną. O co walczy? O słowa! I tylko o słowa. Jakby tak chcieć się zastanowić nad problemami głębiej, to wiosek nasunie się sam… wewnętrznie wszyscy chcemy tych samych wartości.

A ja, w całej tej wojnie, życie mam do przeżycia. Mam żonę do kochania, mam dzieci do wychowania. Nie skończyłem zachwycać się poezją Herberta, nie zobaczyłem jeszcze najpiękniejszego filmu, nie otworzyła mnie na świat ta piękna melodia. Przede mną jest świat, w którym zrozumiem sztukę abstrakcyjną, świat, który zachwyci mnie miejscami jeszcze niepoznanymi, świat, w którym zatańczę tak zwyczajnie, tak po nic. Ja przecież nie napisałem jeszcze książki ani dla księżyca, ani dla tej wody bystrej w Tatrach. A tym przecież jest życie. Tym i tylko tym. Życie nie jest słowem, słowami nie da się najeść, nie da się ich przeżyć. Nie jest życie znaczeniem czy teorią. Nie jest zasadą, nie jest też ani wygraną, ani przegraną. Jest za to przygodą przeżywaną dla niej samej, jest trwaniem jak melodia, jest dynamiką jak taniec, jest przygodą jak gra.

Polaka widzę jak tego niechcianego gościa na imprezie, który chwali się swoją historią i swoimi osiągnięciami. Wolałbym widzieć go inaczej, autentycznego, mówiącego: tak, oszukaliście mnie, tak, wygraliście wszystkie wojny, tak, cywilizacyjnie jesteście górą, ale ja mam swoje wiersze, swoich mistrzów, swoje tempo rozwoju. Mam swoje góry i swoje wody, i zapraszam wszystkich, poznajcie to miejsce, o które walczyli nasi przodkowie, wiedząc, że zupełnie nie mają szans. I proszę was, wy, którzy jesteście tak wspaniałą cywilizacją, nauczcie mnie waszych wartości, waszej wspólnoty. Przeczytajcie mi waszą poezję, pokażcie waszą sztukę. Ostatecznie przecież, mądrość nie jest przypisana do jednego narodu. Mądrość jest własnością wszystkich ludzi.

Zmęczony jestem Polską, która pokłóciła się o słowa i ich znaczenia. Polską, która nawet nie pokłóciła się o historię, ale pokłóciła się o znaczenie tej historii. Kto tobą Polsko rządzi? Polacy czy słowa i ich znaczenie? Jesteś ciągle na lekcji polskiego w liceum, na której omawiasz znaczenie wierszy. A masz się im dać ponieść, masz kochać, masz tańczyć, masz zawierać znajomości. Słowa służą do tego, żeby działać, żeby zmieniać, żeby doświadczać. Kto się na słowach zatrzymuje, upośledzony jest jak to dziecko, które zamiast na samolot, patrzy na palec rodzica, który ten samolot pokazuje. Myślałem nad tym dość długo i stwierdzam, że Polacy kłócą się o słowa. Tylko o słowa. Mam być czuły? Dobrze. Niech Polak też czuły będzie. Najpierw wobec siebie, wobec swojej historii i słabości, a następnie, wobec innych. I niech przeżywa swoje życie, a nie walczy na słowa. Oto moja czułość.

Tomasz Mirecki, do cyklu WolniPtaki – Czułość

About the author

Tomasz Mirecki

View all posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *