Z wizytą u Wielebnego

Wpadła Modliszka 

do pana Mniszka 

i krzyczy – Auć! moja kiszka!

Lecz mnie wielebny, 

wrzuć fartuch zgrzebny,

tyś teraz mi wielce potrzebny!

– Co jadłaś miła? 

Czyś może piła?

Mocno spuchnięta twa żyła!

– Obiad z pająka,

co się tu błąkał.

To zjadłam. Do tego sok z bąka.

– Wszystko już jasne.

– Na wieki zasnę?

– Nie, jeśli ziół kilka chapsniesz.

Mniszek wziął z ziemi

liść babki. Siemię

pić kazał. – To zdejmie twe brzemię.  

Chora wypiła,

z bólu zawyła.

Do domu zdrowa wróciła.

Przeszła na dietę.

Już tylko kotlety

z fasoli jeść mogła, niestety.

Lecz już się nie dowiem

ich wpływu na zdrowie.

Ta modli się teraz w Krakowie.

Z cyklu Zwierzęce wpadki

17 marca 2020 Jesówka

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *