Dobre rady

W pewien lany poniedziałek

z jaj wykluły się trzy małe

kosy. Kos i kos i kos.

I od razu w stronę mamy

drzeć zaczęły się dwie damy

kos i kos. 

W niebogłosy!

– Pani dzieci zabiera na słońce!

Pani daje posiłki gorące!

– Pani wszystkie wystawia do deszczu!

Pani da im, gdy głodne i wrzeszczą.

– Pani na noc zakłada czapeczki!

Pani karmi je z jednej miseczki!

I pięć razy na spacer wychodzi!

– I porządnie je pani wychłodzi.

No i uczy podskoków i śpiewu.

– Nie, nie śpiewu, lecz złości i gniewu!

– Pani jogę niech z nimi uprawia

i maluje. To nastrój poprawia.

– Pani da im choć trochę swobody.

Pani sama też wejdzie do wody.

– Ptasie mleczko im pani podaje.

– Mleczko zwykłe. To lepsze zwyczaje.

– Pani wyspać się musi porządnie.

Zrelaksować i najeść! Tak godnie.

– Pani lepiej na kurs się zapisze,

by doceniać umiała znów ciszę.

– Pani musi się jednak dokształcać

i masować, najlepiej po palcach.

Kosów mama się uwija.

Dzieci karci, dzieci myje,

dzieci karmi albo głodzi.

Co nie zrobi, nie dogodzi,

ani damom, ani małym.

Trudno dziś być doskonałym.

Pani kos już z sił opada.

Nagle z nieba w gniazdo spada

pan kos. Buziak w nos

żonie dał, ten kos. 

– Na nas czas – burknęły damy –

– wszak czekają inne mamy.-

I do sowy poleciały

wprost na obiad. I zdębiały!

Bo u sów wszyscy w pidżamach 

– A to przecież już nie rano!

7 kwietnia 2020 r. Jesówka

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *